Grupa PwP

grupa pwpJesteśmy grupą ludzi w raczej nie sprecyzowanym wieku. Zapaleni i doszczętnie pochłonięci żądzą wiedzy. Przyjemność sprawia nam szukanie i dzielenie się najgorętszymi i najciekawszymi tematami w sieci. Zapraszamy do zapoznania się z tematyką wspólnie tworzonego serwisu.

Potrzebujemy Twojej Pomocy!

pomocJeśli interesujesz się tematami jakie poruszamy na łamach serwisu - gorąco zapraszamy do współpracy! Ciepła atmosfera, ciekawi ludzie i gorące tematy gwarantowane!

Kontakt z Nami

contactJeśli masz jakieś uwagi, coś cię razi, znaleziono błąd na stronie. Nie wahaj się by do nas napisać.

Po tej stronie też są ludzie :) Zapraszamy!

Kontakt  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. / Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Przyszłość w Przeszłości

Szukaj

Mity i Legendy słowiańskie

Legendy Ślęży

karby Ślęży.

Przed wielu laty pewien mieszkaniec Sobótki wybrał się na Ślężę po chrust. Chodził długo po lesie, aż pod małą sosenką zauważył otwór, w którym coś błyszczało. Zaciekawiony rozgarnął rękami ziemię i przekonał się, że to złoto tak błyszczy. Było go tam bardzo dużo. Mężczyzna zabrał tyle złota, ile tylko mógł unieść. Ale to było mu za mało. Zapragnął wszystko posiadać. W obawie, by ktoś nie dobrał się do skarbu zamaskował otwór. I to tak dobrze, że sam nie mógł go odnaleźć gdy po paru godzinach wrócił do lasu z wielkim worem.
Odtąd chciwiec nieustannie snuł się po lesie szukając utraconego skarbu, aż wreszcie słuch po nim zaginął.
Inni ludzie też szukali ślężańskich skarbów, ale bez powodzenia. Duch Ślęży dobrze chroni swe tajemnice. Starzy ludzie mówią, że aby odnaleźć skarb, trzeba czyste serce mieć.

Początek świata według mitów słowiańskich.

Na początku nie było nic. Po horyzont widać było tylko morze i niebo. Po wodach bujała się mała łódka, a w niej siedział władca piorunów i niebios - Perun. Zaś drugi bóg, pan wód ? Weles - zamieszkiwał morską otchłań. Trwało to tak przez wieki. Pewnego dnia Weles podpłynął do łodzi Peruna, przysiadł się do niej i rzekł:

 

Legenda o Smoku Wawelskim według Wincentego Kadłubka

Był bowiem w załomach pewnej skały okrutnie srogi potwór, którego niektórzy zwać zwykli całożercą. Żarłoczności jego każdego tygodnia według wyliczenia dni należała się określona liczba bydła. Jeśliby go mieszkańcy nie dostarczyli, niby jakichś ofiar, to byliby przez potwora pokarani utratą tyluż głów ludzkich.